Archive for Styczeń 2007

Czytelnicy

30 stycznia 2007

Dziś dowiedziałem się, że mój blog ma czytelników. Pozdrawiam serdecznie!

A wszystko dzięki permanentnej inwigilacji.

Reklamy

Idee. Del.icio.us dla obrazków

27 stycznia 2007

Wszyscy znają serwis Del.icio.us. Pozwala on, między innymi, na dodawanie zakładek (adresów stron WWW) oraz ich opisywanie słowami kluczowymi — tzw. tagami.

Oprócz gromadzenia w jednym miejscu własnych zakładek, o sukcesie Del.icio.us zdecydowała, między innymi, możliwość przeglądania zakładek innych użytkowników oznaczonych wybranym słowem kluczowym — także prosty interfejs użytkownika i rozbudowane narzędzia do zarządzania zakładkami, ale to temat na inną opowieść.

W powodów zawodowych szukałem ostatnio, serwisu o zasadzie działania Del.icio.us, który umożliwiałby w łatwy sposób gromadzić, katalogować i przeszukiwać zdjęcia znalezione w sieci.

Jedyne co znalazłem to serwis Pixrat.com, ale byłem zawiedziony i interfejsem użytkownika i zawartością. Niby jest jeszcze Google Images, ale to nie jest jest to, co oferuje Del.icio.us — łatwe szukanie, co inni użytkownicy znaleźli na ten temat (oznaczyli tym samym słowem kluczowym co ja), co im się z tym słowem kluczowym kojarzy i co jeszcze znaleźli w sieci ciekawego (bo skoro katalogują podobne treści, to pewnie mają podobne zainteresowania).

Czekam z niecierpliwością na serwis, który pozwoli mi łatwe (jak Del.icio.us) na dodanie (i otagowanie) adresu znalezionego w sieci zdjęcia do zakładek. Serwis taki powinien udostępniać wtyczki do popularnych przeglądarek (jak Del.icio.us), pozwalające na dodawanie zdjęć z poziomu przeglądarki i łatwe wyszukiwanie zdjęć oznaczonych wybranym tagiem (jak Flickr).

A może taki serwis już istnieje? Bo wciąż nie mogę uwierzyć, że w dobie Web 2.0 i serwisów takich jak Del.icio.us, YouTube czy Flickr, oraz ich dziesiątek kopii nie ma czegoś takiego…

XIII Liceum znów na czele. Spóźnione, ale szczere gratulacje

23 stycznia 2007

Jestem absolwentem XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie. Dlatego, szczególnie, cieszy mnie, zdobyte po raz kolejny, pierwsze miejsce 13 w rankingu Perspektyw i Rzeczpospolitej.

Czytam różne (zazwyczaj niepochlebne) opinie na temat 13. Szkoła ma dobre wyniki nie tylko w rankingu (to tylko ranking), ale także w zdawalności matur oraz liczbie absolwentów, którzy dostali się na tzw. prestiżowe kierunki (zazwyczaj okolice matematyki i informatyki na UW, ale nie tylko).

Moja opinia jest taka — szkoła jest dobra, nie dlatego, że jest ,,kuźnią” zmuszającą uczniów do ,,wyścigu szczurów”, tylko dlatego, że każdy, kto chce pracować, ma ku temu okazję i możliwości. A duża populacja takich osób w 13 tylko to ułatwia i czyni naukę niezwykle efektywną (to tak jak z pracą w Google 🙂 — można się uczyć od najlepszych).
Wiem, bo chodziłem do 13, do tak zwanej ,,dobrej” klasy (podobno jednej z najlepszych). Było u nas parę (może nawet dwie pary?) kujonów, ale nie mieli oni jakiś szczególnych osiągnięć. Reszcie na ocenach nie zależało, więc uczyła się, tego co chciała i ile chciała (poza niemieckim, trzeba przyznać) — nikt nam w tym nie przeszkadzał i dlatego, zapewne, wielu z moich koleżanek i kolegów odniosło sukcesy, nie tylko w olimpiadach przedmiotowych, ale także później, w dorosłym życiu.

W dużym stopniu zawdzięczamy to 13. A na pewno nie dlatego, że ktoś z nas brał udział w tzw. ,,wyścigu szczurów”.

Dlaczego Wesna?

13 stycznia 2007

Wielu ludzi pyta mnie skąd wziąłem imię Wesna. Cóż… To nie ja, to żona :).

Żona na wakacjach poznała bardzo sympatyczną, jak powiedziała, Słowenkę, o imieniu Wesna i postanowiła, że tak da na imię córce. A że imię jest naprawdę ładne, w pełni się z nią zgodziłem.

Wesna (czyli wiosna) to słowiańskie imię, popularne w krajach bałkańskich (w pisowni z literą V — Vesna).

Wesny, o których, między innymi, możemy przeczytać w encyklopedii to:

Żona wymyśliła też, że Wesna będzie miała imieniny 21 marca, w Dzień Wiosny.

Idee. Tytułem wstępu

13 stycznia 2007

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że od stycznia 2006 współpracuję z brytyjską firmą, prawdziwym dotcomem, WhereAreYouNow Ltd. — właścicielem witryny wayn.com.

W ciągu tego roku, wiele razy rozmawiałem z kolegami o pomysłach na nowy biznes — zarówno tych znanych z sieci, jak i tych, które wymyśliliśmy samodzielnie, choć pewnie nie jako pierwsi i jedyni.

Zawsze, podczas tych rozmów, ciekawiło co decyduje o sukcesie i dlaczego, choć wydaje się to takie proste (www.milliondollarhomepage.com), to tak trudno znaleźć to coś i rozwinąć pomysł w dobrze prosperujący biznes.

W szczególności lektura, Top 10 Dumbest Online Business Ideas That Made It Big Time, zmusza do refleksji…

W gronie znajomych doszliśmy do smutnego wniosku, że jesteśmy za starzy i za poważni, aby nawet pomyśleć, że na ,,Million Dollar Home Page” można zarobić pieniądze.

Postanowiłem więc, napisać o własnych pomysłach na internetowy biznes oraz o tych, o których wszyscy słyszeliśmy lub przeczytaliśmy w sieci. Ciekawi mnie, ile jeszcze osób wpadło na ten sam pomysł, ale jeszcze bardziej, czy komuś udało się go zrealizować i odnieść sukces (lub nie).

Może ktoś wie…

O pomysłach już niebawem, jak tylko mój mały czasowypełniacz mi pozwoli.

Most Pegasus, czyli o roli przypadku…

12 stycznia 2007

Jestem świeżo po lekturze książki ,,Most Pegasus” Stephena Ambrose, która opowiada o historii przygotowań i ataku na dwa, kluczowe dla powodzenia operacji lądowania aliantów w Normandii, mosty.

Wcześniej przeczytałem dwie, znakomite książki Corneliusa Ryana — ,,Najdłuższy dzień” (też o lądowaniu aliantów w Normandii, tylko szerzej) i ,,O jeden most za daleko” (o historii największej operacji powietrzno-desantowej II wojny światowej — Market-Garden — ataku na mosty w Holandii we wrześniu 1944).

Każda kolejna przeczytana książka tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że o wszystkim i tak, ostatecznie, decyduje przypadek.

To trochę smutne. Jeżeli sukces wielkiego przedsięwzięcia, w uprawianej i doskonalonej przez wieki sztuce prowadzenia wojen, zależy w takim stopniu od przypadku, to co dopiero w istniejącej od kilkudziesięciu lat inżynierii oprogramowania, gdzie stawka nigdy nie jest tak wysoka…

Krótka historia muchołówki

1 stycznia 2007

Od paru lat myślałem o sprawieniu sobie mięsożernej roślinki, myśląc, że byłby nieźle móc obserwować takie stworzenie w akcji.

A więc, gdy w maju lub czerwcu 2006, na wystawie stroczyków zorganizowanej na Zamku Książat Pomorskich w Szczecinie zobaczyłem, że jest nie wahałem się długo i kupiłem muchołówkę. Wybrałem ją ze względu na atrakcyjny sposób chwytania zdobyczy (kto oglądał, dzieckiem będąc, Pszczółkę Maję, wie o czym piszę) i niezbyt wymagające warunki środowiskowe.

Gdy kupiłem muchołówkę to wyglądała tak:

Muchołówka po zakupie

Jeden z wymagań muchołówek to spodek z wodą — najlepiej destylowaną — o dziwno takie małe stworzenie ma duże zapotrzebowanie na wodę — mi na podlewanie szedł nawet litr wody tygodniowo! — pewnie przez to przekarmienie…

Roślinka bardzo spodobała się całej rodzinie (żonie, mamie i teściwej), która obficie ja karmiła muchami i pająkami:

Po strawieniu pająka

Więc po trzech miesiącach wyrosła i wyglądała tak:

Po 3 miesiącach

A na początku grudnia zaczeła kwitnąć:

Pojawiła się łodyga

A na Boże Narodzenie 2006 kwiatek wyrósł i rozkwitł w pełnej okazałości:
Kwiat muchołówki
Kwiat muchołówki
Kwiat muchołówki

Jak muchołówka rosła przez pierwsze trzy miesiące można zobaczyć tu (slideshow na Flickr.com).

Wesna Weronika

1 stycznia 2007

Wesna przyszła na świat we wtorek, 10 października 2006, w szpitalu PAM na Pomorzanach w Szczecinie. Paręnaście minut po narodzinach wyglądała tak:
Wesna po urodzeniu

A po miesiącu wyglądała już tak:
Wesna śpi

Teraz Wesna ma już prawie trzy miesiące, jest bardzo żywym i pociesznym dzieckiem, a całe moje i żony życie toczy się wokół niej, co o dziwo, wcale mnie nie smuci.

Postanowienie Noworoczne

1 stycznia 2007

Od ponad roku myślałem o założeniu bloga. Miałem podobne przemyślenia, co Steve Yegge we wspaniałym blogu, tylko czasu było brak (i innych rzeczy, o których Stevey napisał).

Poprzedni rok był dla mnie bardzo udany — nowa, fantastyczna, praca, narodziny córki, rozpoczęcie hodowli muchołówki — zdarzyło się wiele rzeczy o których warto byłoby napisać — dla siebie, ale mam też nadzieje, że dla innych.

Dlatego postanowiłem w Nowym, 2007, Roku założyć blog i systematycznie go uzupełniać.